14 marca 2010

"Struktura" Michał Protasiuk

Podejmując pracę w banku nie spodziewałem się wielkich zmian w moim życiu. Ot, kolejny przystanek na drodze zawodowej, prawdopodobnie jeden z wielu. Inaczej patrzyła na ową „finansową nobilitację” rodzina, święcie przekonana, że od tej pory będę chodził w markowych ciuchach, jadał w drogich restauracjach, bujał się wypasionymi brykami. Dość szybko wyprowadziłem ich z błędu. Praca w wielkiej korporacji nie jest usłana różami.

Mniej więcej takie przesłanie bije ze „Struktury”, której autor zabiera czytelnika w podróż po tajemnicach InnCorpu, warszawskiej firmy, będącej żywym przykładem realności hasła „od pucybuta do milionera”. W trakcie pierwszego spaceru jej korytarzami dochodzimy do wniosku, że oto mamy do czynienia z kolejną korporacją, nie wyróżniającą się niczym niezwykłym z setki innych przedsiębiorstw. Opaleni, zawsze uśmiechnięci kierownicy w świetnie skrojonych garniturach, długonogie sekretarki w czerwonych szpilkach, pracownicy za wszelką cenę chcący udowodnić swoją wartość oraz wszędobylski zapach propagandowej „szczęśliwej rodziny”. To wszystko polane bezustanną walką o jak najlepsze wyniki, terminy i masę innych czynników wpływających na wielkość portfela członków zarządu.

„Korporacyjne było tu wszystko: przestronny westybul i podświetlana fontanna w jego środku. Uśmiech recepcjonistki, szczegółowo regulowany wewnętrzną procedurą, i dotykowy monitor, na którym długie paznokcie wybrały nazwisko Pawła Masłowskiego. Miękka kanapa i duży wybór biznesowych dzienników rozsypanych w symetryczny wachlarz na szklanym stoliku”

Pierwsze wrażenie nie daje jednak pełnego obrazu InnCorpu. Rzeczywisty wizerunek firmy odkrywamy stopniowo, wespół z bohaterami powieści, którzy o niczym innym nie marzą jak tylko poznać prawdę.
Patrząc na postaci stworzone przez Michała Protasiuka nie mogłem pozbyć się wrażenia, że oto mam przed sobą dwójkę detektywów ze słynnego archiwum. Z jeden strony Maciej Stąpor, twardo stąpający po ziemi spec od przetwarzania danych, a z drugiej Natasza, piękność zafascynowana urban legends oraz radiowymi szumami. We dwójkę starają się zerwać zasłonę tajemnicy, odsłonić prawdziwe oblicze wszechwładnej korporacji. Oczywiście bardzo upraszczam. Zarówno Maciej jak i Natasza żyją własnym życiem, bez oglądania się na Foxa czy Scully. Czym jest „Struktura”? Na to pytanie będą chcieli znaleźć odpowiedź.

W „Strukturze” wyróżniłbym dwa główne, przenikające się wątki.
Pierwszy, nazwijmy go „przyziemnym”, dotyczy korporacyjności i wszystkiego co z tym hasłem ma związek. Działania HRu, techniki negocjacyjne, podejście przełożonych do podwładnych, system kija i marchewki, mit awansu - to wszystko czeka na pragnących zagłębić się w świat wielkich szczęśliwych rodzin biznesu. Oprócz tego autor umożliwia nie tylko poznanie mechanizmu kierującego wielkimi firmami, ale także podgląd życia ich pracowników. Drugi wątek stanowią próby poznania prawdy przez głównych bohaterów powieści. Jak wspomniałem, oba tematy zachodzą na siebie, wzajemnie się uzupełniają. Jeden odpowiada za nastrojowość powieści i jej spiskowy klimat, a drugi za jej tempo oraz dynamikę wydarzeń.

Akcja powieści rozgrywa się w Warszawie niedalekiej przyszłości. Ze zrozumiałych względów nie jest to miasto zza naszego okna. Świat poszedł naprzód: pojawiły się w pełni skomputeryzowane samochody, wszystkowiedzący „asystenci”, kosmici i drapacze chmur rodem co najmniej z Chicago. Stolica Polski zwiększyła swoje znaczenie na arenie międzynarodowej. Pracownicy wojska i służb wywiadowczych zaczęli upodabniać się do prawdziwie męskich kowbojów z Ameryki. Political fiction? Sądzę, że to za duże słowo, niemniej jednak gdyby troszeczkę bardziej rozbudować wątek polityczno-gospodarczy, to czemu by nie?

Podsumowując, „Struktura” to książka na dobrym poziomie. Michał Protasiuk po raz kolejny udowadnia, że zna się na pisaniu. Wiarygodne kreacje bohaterów, dynamiczna akcja oraz przystępny język wypowiedzi złożyły się na powieść intrygującą, trzymającą w napięciu od początku do końca. Jacek Dukaj o książce napisał: „W Polsce podobna SF dla myślących stanowi wielką rzadkość”. Zgadzam się z nim w pełnej rozciągłości.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz