23 maja 2010

"Pod kopułą" Stephen King

Na każdą kolejną książkę Stephena Kinga czekają tłumy wielbicieli. Od czasu narodzin plotki o powstawaniu nowej powieści pisarza z Maine do momentu amerykańskiej premiery tejże powieści wśród wiernych fanów autora, z godziny na godzinę, narasta pożądanie. Czytelnicy wielu krajów z niecierpliwością wyczekują chociażby przybliżonej daty pojawiania się książki na półkach. Na „Pod kopułą” przyszło Polakom czekać pięć miesięcy.

„Pod kopułą” to opowieść o ludziach, których świat widziany za oknem dosłownie w ułamku sekundy przestał istnieć. Historia niewielkiej społeczności zmuszonej pewnego słonecznego dnia do porzucenia dotychczasowego życia i odnalezienia się w nowej rzeczywistości. A wszystko z powodu tajemniczego pola siłowego dokładnie odcinającego ich kochane miasteczko od reszty Stanów Zjednoczonych. Kopuły sprawiającej, że dotychczas spokojni mieszkańcy Chester’s Mill zmuszeni są podjąć okrutną walkę o przetrwanie.

Biorąc do ręki najnowszą powieść Stephena Kinga nie podejrzewałem autora o drastyczną zmianę formy wypowiedzi. Postąpiłem słusznie, pod względem stylistycznym nic się nie zmieniło. „Pod kopułą” to przede wszystkim świetna historia obyczajowa. Miejscem, w którym rozgrywa się akcja, jest wspomniane wcześniej Chester’s Mill. Zgodnie z odwiecznymi kingowskimi prawami jest to miasteczko z charakterystycznym dla tego typu amerykańskich miast społeczeństwem i klimatem. Oczywiście poznajemy je od podszewki. Drobiazgowe przedstawienie szeregu postaci oraz szczegółowy opis świata zewnętrznego to plusy książki, wyróżniające prozę Stephena Kinga na tle innych autorów piszących literaturę grozy. To właśnie dzięki detalom jesteśmy w stanie silniej zespolić się z fabułą i bohaterami. Osoby, które z prozą Stephena Kinga nie miały wcześniej styczności lojalnie jednak uprzedzam: język „Pod kopułą” może troszeczkę nudzić. Wszystko zależy od oczekiwań odbiorcy. Jeżeli interesuje nas szybka, dynamiczna fabuła, to powieścią Stephena Kinga możemy czuć się zawiedzeni. Daleko jej bowiem do książek przygodowych z wyrazistymi postaciami czy nagłymi zwrotami akcji. Powtórzę: „Pod kopułą” to powieść obyczajowa z elementami horroru w tle. Historia wciągająca, ale jednocześnie momentami za bardzo rozwlekła.

Wspomniałem o horrorze. Sięgając po „Pod kopułą” czytelnik musi mieć świadomość, że nie będzie miał do czynienia z klasyczną powieścią grozy. Nie zostanie zaatakowany przez demona, wampira czy szaleńca wieszającego martwe ciała ofiar na hakach. Klimat powieści oparty jest na zagadce związanej z pojawieniem się kopuły oraz jej wpływie na mieszkańców Chester’s Mill. A dokładnie na starej prawdzie, że w czasie niebezpieczeństwa każdy troszczy się o siebie. Jeżeli dodać do tego kolejne stwierdzenie: silniejsi wykorzystują słabszych, powstanie mieszanka wybuchowa.

Oczywiście motyw wykorzystywania jednostek słabszych przez silniejsze nie jest obcy Stephenowi Kingowi. Można go dostrzec w takich pozycjach jak „Serca Atlantydów” czy „Uciekinier”. Obraz upadku humanitarnych norm postępowania występuje chociażby w „Wielkim marszu”. Jednakże w „kopule” przeraża nie tylko samo zjawisko, ale i jego skala. Czytając Pod kopułą nie sposób nie wspomnieć słów Zofii Nałkowskiej „ludzie ludziom zgotowali ten los” czy takich powieści jak „Władcy much” i „Miasto ślepców”.

Podsumowując, pomimo braku oryginalności najnowsze dzieło Stephena Kinga jest powieścią wciągającą. Opisywanych przez autora sytuacji nie sposób nie analizować pod kątem tego, co dzieje się za oknem. Morderstwa popełniane każdego dnia, niesprawiedliwe procesy, skandale polityczne to wszystko nie jest wymysłem pisarza. To coś na wyciągniecie ręki, coś jak najbardziej namacalne. A kopuła? Być może gdzieś jest, czeka na odpowiedni moment, by pewnego dnia ukazać ludziom prawdę o nich samych.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz