30 maja 2011

"W ciemności" Cormac McCarthy

Powieści przyjmujące za cel opowiedzenie historii czysto życiowej i to takiej, która dla potencjalnego odbiorcy mogłaby wydawać się niezbyt interesująca – żeby nie powiedzieć „nudna” – nie mają łatwego życia. Jakie są szanse takiej książki, jeżeli czytelnik ma do wyboru wciągającą space operę Reynoldsa, przygodę w klimatach fantasy, czy jedną z pozycji prezentowanych w serii Uczta Wyobraźni? Co więcej, odnoszę wrażenie, że polski rynek literacki jest na tyle mocno napchany wszelkiego rodzaju wznowieniami, bestsellerami i ciągłymi „obiecującymi” debiutami, że o przeoczenie książki Cormaca McCarthy’ego – zwłaszcza takiej, która nie należy do grupy tekstów zekranizowanych – bardzo łatwo. Wielka szkoda.

Romans z powieścią „W ciemności” zacząłem jakieś trzy miesiące temu, ale pierwsze podejście zakończyło się totalną porażką. Po prostu: nie zaiskrzyło. Dałem się uwieść słowom wydawcy i spodziewałem się mrocznej, miejscami gotyckiej atmosfery lecz zapomniałem, że panu McCarthy’emu daleko do pisarza choćby dryfującego po wodach fantastyki. Droga była wypadkiem przy pracy; jej autor jest przede wszystkim twórcą literatury obyczajowej. Po uświadomieniu sobie tej – dość oczywistej teraz – prawdy sięgnąłem po „W ciemności” ponownie i udało się: książka mnie oczarowała. Wystarczyło zmienić podejście.

Bohaterami powieści jest rodzeństwo, brat i siostra. Pamiętając, że fabuła została osadzona na przełomie XIX i XX wieku, a miejscem wydarzeń jest amerykańska prowincja, można było wywnioskować, że prawdopodobnie będziemy mieli do czynienia ze środowiskiem rolniczym. I będzie to słuszny tok rozumowania, ale tylko w połowie. Cormac McCarthy faktycznie zabiera czytelnika w podróż po świecie farmerów i małomiasteczkowych sklepikarzy walczących z druciarzami, ale ów świat należy postrzegać jedynie w kategoriach tła. Autor prezentuje wycinek tego wiejskiego społeczeństwa – tj. bezrolnych, parobków chwytających się każdej możliwej pracy – którego przedstawicielami są właśnie Holme i Rinthy, wspomniane rodzeństwo. Czy podchodzi do tematu rzetelnie? Jak najbardziej. Zaznaczyłem wcześniej, że pan McCarthy uważa się za twórcę literatury obyczajowej i to widać w każdym elemencie powieści. W ciemności nie oferuje czytelnikowi dynamicznej akcji, postacie nie grzeszą ani urodą ani intelektem, lecz są za to w stu procentach prawdziwe. Młody Holme to typowy parobek, który za kilka centów i ciepły posiłek gotów narąbać drwa na opał. Jego siostra także nie wymaga wiele od życia; no może oprócz zdrowia, silnych rąk do pracy i kromki chleba dziennie.

Idźmy dalej. Autor wykorzystując wędrówkę dwójki bohaterów dąży do zaprezentowania wzajemnych relacji pomiędzy światem a osobami pokroju Holma i Rinthy. Nie ogranicza się przy tym do wymiany pustych spostrzeżeń, przeciwnie. Każdą decyzję rodzeństwa stara się umotywować, podobnie jak decyzje innych w stosunku do nich. Dzięki temu czytelnik ma możliwość głębszego wniknięcia w klimat amerykańskiej prowincji z przełomu wieków. Ma szansę poznać tamten okres niejako od środka, zrozumieć postępowanie ówczesnych ludzi.

Wydawnictwo Literackie reklamowało książkę szyldem „mroczna powieść McCarthy’ego”. Nie do końca zgadzam się z tą opinią. Oczywiście, na upartego w powieści można wyszukać wątki „mroczne”, ale z drugiej strony to, co dzisiaj skłania nas do takiej opinii, w czasach opisywanych przez autora było czymś zupełnie naturalnym. „W ciemności” nie jest mroczną baśnią lecz powieścią o ciężkich czasach. Czy bieda bądź wykorzystywanie jednostek słabszych było na przełomie XIX i XX wieku czymś wyjątkowym? Nie. Co więcej, Cormac McCarthy udowadnia, że nawet w takim świecie jest miejsce na miłość i bezinteresowną pomoc. Czyż podobnego przesłania nie niesie ze sobą powieść „Droga”?

Podobnie jak i inne powieści tego autora, „W ciemności” czyta się bardzo przyjemnie. Choć jest to powieść stricte obyczajowa, osoby, które po nią sięgną, na pewno nie będą żałować. Przemyślana fabuła z ciekawym motywem głównym – wędrówka młodej kobiety szukającej swojego zaginionego synka – oraz porządny warsztat literacki gwarantują miłe chwile spędzone przy lekturze niniejszej książki.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz