26 lipca 2011

"Genesis" Poul Anderson


Dokąd zmierzamy? Co jest celem naszej egzystencji? Prędzej czy później każdy staje wobec takich pytań i każdy – świadomie bądź nie – poszukuje na nie odpowiedzi. Taka jest natura człowieka. Tego typu zagadnienia towarzyszyły ludzkości od początku i prawdopodobnie będą towarzyszyć nadal. Są obecne w religii, polityce, w książkach, filmach. Od tych pytań nie sposób uciec, są nie mniej natarczywe od nas. Jednakże choćbyśmy nie wiem jak pragnęli, odpowiedzi nie będą oryginalne. Owszem, każda pod pewnym kątem będzie indywidualna, choć sprawiedliwiej byłoby powiedzieć ‘zmodyfikowana’, gdyż będzie pochodzić z tego samego źródła. Ku czemu bowiem dąży każda jednostka? Ku przetrwaniu. Do tego zmierza człowiek, odkąd nauczył się posługiwać ogniem i właśnie ten cel będzie przyświecał podróżom w kosmos.

Tak wygląda dzisiejsza rzeczywistość. Procesem, który ukształtował dzisiejszą istotę ludzką – podobnie jak i wszystkie pozostałe stworzenia – jest ewolucja/rozwój (oba te pojęcia są stosowane przez Poula Andersona wymiennie). To za ich sprawą możemy mówić chociażby o instynkcie przetrwania i instynkcie macierzyńskim. Ewolucja, stała i niezmienna, była początkiem wszystkiego. Genesis jest poświęcona właśnie owym procesom. Powieść nie jest jednak suchym zestawieniem zmian zachodzących w biologii, lecz próbą odpowiedzenia na jeszcze jedno pytanie: czy nieustanna ewolucja/rozwój jest wskazana?

Celem jasnego przedstawienia odmiennych spojrzeń na wspomniane zagadnienie Poul Anderson kreuje dwóch antagonistycznych bohaterów. Spotykamy zatem Gaję, buntowniczą sztuczną inteligencje Ziemi, dążącą do zagłady ludzkości oraz SI Wędrowca, w której bytuje świadomość astronauty, Christiana Brannocka, pragnącego człowieka ocalić. Oboje stanowią części składowe „galaktycznego mózgu”. Za sprawą ich dyskusji powieść staje się de facto ciągiem argumentów – ukazywanych poprzez mniejsze lub większe opowieści – za jedną bądź drugą stroną. Wszystko podporządkowane zostaje sformułowaniu ostatecznej odpowiedzi o przyszłość rodzaju ludzkiego.

Dlaczego doszło do tak ważnego sporu? Janusz Zajdel w opowiadaniu Ekstrapolowany koniec świata przestrzegał przed niekontrolowanym rozwojem człowieka. „Postęp jest ogromną, żywiołową siłą, której nic nie jest w stanie zahamować. W tym właśnie tkwi cała tragedia ludzkości! Raz puszczona przez człowieka w ruch machina postępu musi działać, aż do momentu, w którym człowiek wkręcony w jej tryby straci panowanie nad światem i ulegnie…” - pisał autor. Podobną wizję roztacza przed czytelnikami Poul Anderson w Genesis. Sztuczna inteligencja, stworzona w celu poprawy warunków życia człowieka, wymyka się spod kontroli i zaczyna samodzielnie funkcjonować. Z uwagi na unikalność „wolno myślącego życia” we wszechświecie przystępuje do zapewnienia rodzajowi ludzkiemu całkowitego, totalnego bezpieczeństwa. W swojej mądrości pragnie przeobrazić rzeczywistość ukształtowaną przez człowieka w świat pozbawiony wojen, głodu, nieprawości, wszystkiego co złe. Stworzyć coś na wzór „matrixa” braci Wachowskich, gdzie ludzkość żyłaby szczęśliwie pod czujnym okiem sztucznej inteligencji kosmosu.
Zamysłom „galaktycznego mózgu” przeciwstawia się wspomniana Gaja, otwarcie głosząca koniec wolności człowieka, jeżeli powstanie ów lepszy świat. W swoich planach postanawia zniszczyć rodzaj ludzki i tym samym pokrzyżować plany drugiej strony.

Genesis to próba skonfrontowania dwóch sposobów na życie i wybrania tego najwłaściwszego. Poul Anderson nie przypisuje jednak sobie roli eksperta, ile raczej prowodyra dyskusji i obserwatora wydarzeń. Decyzję pozostawia nam, czytelnikom.


Zaginiona Biblioteka, 17 stycznia 2011

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz