29 lipca 2011

"Olśnienie" Poul Anderson


Olśnienie to historia Ziemi, której mieszkańcy – nie tylko ludzie, ale wszystkie stworzenia myślące – z dnia na dzień stali się niewyobrażalnie mądrzejsi. Iloraz inteligencji każdej istoty obdarzonej mózgiem wzrósł kilkakrotnie. Najlepiej znoszącymi zmianę okazują się naukowcy silni duchem i już pierwotnie o dużym ilorazie inteligencji. W powieści owe jednostki pełnią rolę nie tyle przewodników po nowym świecie – ciężko mówić o przewodnikach, gdy wszystko wokół ulega rozpadowi – co świadków zniszczenia, upadku rasy ludzkiej.

Poul Anderson oczyma naukowców odpowiada na pytanie: do czego może doprowadzić zbyt duża wiedza o otaczającym nas świecie. Wyobraźcie sobie społeczeństwo, w którym do wszystkich – począwszy od powiedzmy windziarzy po inżynierów – zaczyna docierać bezsens wykonywanych przez nich zadań. Ludzi, dla których pieniądz zupełnie traci na wartości w obliczu ogromu wszechświata. Nauczyciela nie widzącego potrzeby nauczania skoro i tak wszyscy kiedyś umrą, czy artystę nie znajdującego pocieszenia w swoich dziełach. Oto świat po przejściach, a właściwie po wyjściu ze strumienia pola magnetycznego blokującego rozwój inteligencji.

Widząc skutki ‘zmiany’ opisanej przez Poula Andersona nie sposób nie zadać kolejnego pytania: czy nadmierna inteligencja może zwrócić ludzkość w stronę barbarzyństwa? Wszystko, co ludzkie przestaje być nam obce. Człowiek osiąga umysłową doskonałość i tym samym traci cel w życiu. Wiążące go do tej pory hasła – ekonomia, polityka, narodowość, moralność – przestają prezentować jakiekolwiek znaczenia, bledną w obliczu potęgi ludzkiego umysłu.

W Olśnieniu Poul Anderson także ostrzega przed niepohamowanym rozwojem, lecz tym razem rozwojem umysłu. Kartezjańskie: „Jestem człowiekiem i nic co ludzkie nie jest mi obce”, zestawione z ową powieścią nabiera nowego wydźwięki i stanowi być może zapowiedź nadchodzących zmian.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz