16 marca 2010

"Pięć tygodni w balonie" Juliusz Verne


Twórczość Juliusza Verne’a była prawdopodobnie omawiana setki razy. Spoglądano na nią z każdej możliwej perspektywy, analizowano w odniesieniu do wielu trendów współczesnej literatury. W związku z tym ciśnie się na usta pytanie: co jeszcze można powiedzieć o jednym z ojców fantastyki naukowej? Śmiem przypuszczać, że Juliusza Verne’a zna większość odbiorców fantastyki. A jeżeli ktoś nie miał styczności z jego powieściami to na pewno słyszał o kapitanie Nemo, Phileasie Foggu, bądź wyprawie do wnętrza Ziemi, która swoją drogą całkiem niedawno została po raz kolejny zekranizowana. Ten wspomniany francuski pisarz, żyjący na przełomie XIX i XX wieku, zasłynął przede wszystkim książkami o tematyce podróżniczo-przygodowej, które w wielu przypadkach opatrzone były popularno-naukowymi przypisami. Będąc małym smykiem zaczytywałem się w historiach przez niego opisywanych, a i dzisiaj zdarza mi się po nie sięgać. Można by długo rozprawiać o fenomenie Juliusza Verne’a. Nie jest to jednak czas i miejsce na to. Jeżeli jednak ktoś zadałby mi pytanie: “co sprawia, że książki francuskiego pisarza tak dobrze się czyta?”, odpowiedziałbym bez wahania: wartka akcja, sympatyczni bohaterowie, interesujące scenerie wydarzeń.

Pozycją autorstwa Juliusza Verne’a, z którą zapoznałem się najwcześniej była powieść Pięć tygodni w balonie. Podróż odkrywcza trzech Anglików po Afryce (fr. Cinq semaines en ballon. Voyages des découvertes en Afrique par trois Anglais). W Polsce po raz pierwszy została ona wydana w odcinkach w Gazecie Polskiej 1863 roku, a w roku ubiegłym ukazało się jej wznowienie nakładem wydawnictwa Zielona Sowa. To właśnie owo wydarzenie skłoniło mnie do napisania niniejszego tekstu, zwłaszcza, że na polskim rynku recenzje książek wspomnianego pisarza praktycznie nie występują.

Miejscem wydarzeń opisanych w książce jest Afryka, mniej więcej tereny leżące w pobliżu równika. Można być jeszcze bardziej szczegółowym i dodać, że – jak wskazuje sam tytuł powieści – większa część akcji rozgrywa się w przestworzach. Autor, jak na osobę, która nie podróżowała za wiele, wykazał się bardzo dużą znajomością realiów panujących na czarnym lądzie. Towarzysząc postaciom w ich powietrznej wędrówce, mamy szansę bardzo dokładnie zapoznać się zarówno z fauną, jak i florą Czarnego Lądu. Wiele miejsca poświęcił także kondycji społeczno-politycznej plemion afrykańskich. Należy jednak zaznaczyć, że wszystkie przytaczane przez Juliusza Verne’a informacje opierają się na ówczesnej wiedzy podręcznikowej. Podejrzewam, że uważny czytelnik, dysponujący pokaźną wiedzą, jest w stanie wyłapać pewne nieścisłości. Niemniej dla przeciętnego zjadacza chleba pozostaje to nadal bardzo trudnym zadaniem.

Głównymi bohaterami pięciotygodniowej podróży balonem nad Afryką są geograf Samuel Fergusson, jego służący Joe oraz Dick Kennedy, myśliwy. Każda z postaci została przedstawiona w jak najcieplejszych barwach. Można powiedzieć, że francuski pisarz w tych trzech osobach zamknął większość pozytywnych cech charakteru. Mamy więc do czynienia z ludźmi odważnymi, pogodnymi na duchu, życzliwymi, oddanymi zadaniu, itd. Dodatkowo poszczególni bohaterowie zostali obdarzeni pakietem przymiotów charakterystycznych tylko dla nich samych. I tak dla przykładu: doktor Fergusson posiada wręcz nieograniczoną wiedzę z przeróżnych dziedzin nauki, Dick jest wyśmienitym strzelcem, a lokaj Joe zwinnym i uczynnym młodzieńcem, wielbiącym swojego pana. Mówiąc językiem dostosowanym do stylu pisarskiego Juliusza Verne’a: razem tworzą bardzo uroczą grupę podróżników.


Powieść nie jest niestety pozbawiona wad. Wynikają one jednak nie tyle z braku umiejętności pisarskich Juliusza Verne’a, ile z powodu zmieniającej się mody literackiej. Po pierwsze, powieść jest utrzymana w konwencji podróżniczo-przygodowej, która największą popularnością cieszyła się w XVIII i XIX wieku. W czasach dzisiejszych książki pisane pod ów schemat mają zdecydowanie mniej sympatyków. Owszem literatura przygodowa nadal ma powodzenie, ale motywy podróżnicze czy naukowe w niej zawarte są mniej pożądane. Po drugie, autor Pięciu tygodni w balonie operuje językiem bardzo prostym. W tym miejscu należy jednak zaznaczyć, że powieść nie jest skierowana tylko i wyłącznie do przedstawicieli młodszego pokolenia. Nie, odbiorcą jest każdy, ale nie każdemu może odpowiadać stylistyka vernowskich tekstów.

Podsumowując, powieść polecam każdemu, kto choć raz miał do czynienia z książką o charakterze przygodowo-podróżniczym. Pięć tygodni w balonie znakomicie odnajduje się w roli literatury rozrywkowej. Dynamiczna akcja potęgowana dodatkowo przez krótkie rozdziały powoduje, że książkę czyta się szybko i lekko. Lektura idealna w trakcie chociażby podróży do pracy.


Zaginiona Biblioteka, 16 marzec 2010

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz