09 października 2011

Filmowy Richard Matheson


Lektura He is Legend: An Anthology Celebrating Richard Matheson, zachęciła mnie do ponownego obejrzenia filmów nakręconych w oparciu o teksty tego amerykańskiego pisarza. Na pierwszy ogień poszedł Pojedynek na szosie Stevena Spielberga. Zabrzmi to dziwnie, ale to ciężarówkę – masywną, brudną i złowrogą – zapamiętam najbardziej. Nie roztrzęsionego Dennisa Weavera i nie kierowcę podnieconego jazdą z szaleńczą prędkością 90 km/h, ale właśnie brązowe auto z napisem FLAMMABLE. W 1973 roku King napisał opowiadanie Trucks, lecz jego czterokołowi bohaterowie nawet w połowie nie emanują tak morderczą i wyrafinowaną wściekłością, jak ciężarówka duetu Spielberg, Matheson. Czyżby dlatego, że ciężarówką Mathesona kierował mimo wszystko człowiek? Psychopata, który być może kilkanaście lat później wcielił się w postać autostopowicza? Wszystko możliwe. Koniec końców, nasz drogowy pirat stracił środek lokomocji.





Film numer dwa to Człowiek, który się nieprawdopodobnie zmniejsza w reżyserii Jacka Arnolda. Nakręcony został blisko pięćdziesiąt pięć lat temu, a efekty specjalne i tak robią wrażenie. Może nie są piorunujące – olbrzymie makiety, kombinowane zdjęcia – ale przykuwają uwagę. Walka z kotem, pojedynek z pająkiem (zapachniało Samwise the Brave), czy proces kurczenia się bohatera to sceny jedyne w swoim rodzaju. Kultowe, budujące napięcie na miarę filmów Hitchcocka. Film Arnolda to dramat człowieka walczącego o przetrwanie. Carey to nie dr Robert Neville, ale podobnie jak on jest bohaterem zdanym tylko na siebie. Bohaterem prowadzącym walkę nie tylko ze światem zewnętrznym, ale i samym sobą.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz