02 października 2011

"Genezis" Bernard Beckett


W powieści Becketta, punktem wyjścia do rozważań o naturze ewolucji w początkach trzeciego tysiąclecia jest wybuch Trzeciej Wojny Światowej oraz działania niejakiego Platona - milionera zafascynowanego poglądami jednego ze starożytnych uczonych. Głosząc hasła bezpieczeństwa, równowagi i porządku społecznego, powołuje on do życia - odizolowany od wojny i chorób - twór polityczny zwany Republiką. Twór noszący znamiona platońskiej dyktatury filozofów.

Genezis Becketta nie stanowi kolejnego obrazu antyutopii w literaturze, nie należy tej powieści pod tym kątem rozpatrywać, a przynajmniej nie tylko. Autor bowiem nie skupia się na analizie platońskich dogmatów samych w sobie, ale poszukuje czynników zewnętrznych, odpowiedzialnych za nieumiejętne kierowanie projektem starożytnego filozofa. Jak łatwo się domyślić, najsłabszym ogniwem okazuje się człowiek.

Poruszając tematykę kolejnego stopnia ewolucji, Beckett stawia pytania dotyczące możliwości uzyskania świadomości przez sztuczną inteligencję. W Pozytronowym człowieku Asimova i Silverberga mieliśmy do czynienia z androidem walczącym o bycie istotą ludzką. W Genezis ma miejsce sytuacja zgoła odwrotna. Autor, podpierając się niepowodzeniami człowieka, prezentuje jego zmiennika, robota - maszynę obdarzoną inteligencją. Czy sztuczną? Wydaje się, że robot Becketta rozumie niedoskonałości homo sapiens i świadomie pragnie go zastąpić. W imię wyższych idei zrobić krok naprzód, poświęcić człowieka, zacząć wszystko od początku.

Mimo przystępnego języka, powieści takie jak Genezis nie mają łatwego życia. Trafiają głównie do osób, dla których zagadnienia filozoficzne w fantastyce stanowią pociągające novum. Czytelnicy od lat przyzwyczajeni do takiego sposobu uprawiania fantastyki będą mniej przekonani, ale oczywiście także i pośród nich zdarzą się wyjątki.

1 komentarz:

  1. Koncówka tej powieści mnie zmiażdżyła. Swietny pomysł, ale spróbujmy to sfilmować...

    OdpowiedzUsuń