11 listopada 2011

"Jest Legendą"


Ustalmy jedno: nie znam twórczości Richarda Mathesona. Przygodę z jego pisarstwem rozpocząłem stosunkowo niedawno, na fali sukcesu filmu „Jestem Legendą” Francisa Lawrence'a oraz pod wpływem powieści Stephena Kinga, „Komórka”. Zaintrygowany postacią dr. Roberta Neville'a postanowiłem poznać ją bliżej, ujrzeć bohatera takim, jakim widział go Matheson, a nie wspomniany reżyser. Sięgnięcie po historię osamotnionego mężczyzny, walczącego nie tyle z niezbyt sympatycznymi krwiopijcami, ile z samym sobą, zaowocowało kilkoma godzinami świetnej literatury i pragnieniem poznania pozostałych tekstów Mathesona. Niestety: nie zawsze chcieć oznacza móc. Z niezrozumiałych dla mnie przyczyn książki Mathesona były i są nadal ewidentnie ignorowane przez polskich wydawców. W pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych mogliśmy przeczytać „Jestem Legendą” oraz „Gdzieś w czasie”, ale na tym koniec. Biorąc pod uwagę powyższe, inicjatywę Sine Qua Non, tj. zainwestowanie w antologię poświęconą pisarstwu Richarda Mathesona, uważam za jedno z najważniejszych wydarzeń wydawniczych bieżącego roku. Być może dzięki temu twórczość Mathesona zdobędzie nowych fanów. Być może sukces antologii przekona wydawnictwo do podejmowania kolejnych odważnych przedsięwzięć związanych z tekstami tego amerykańskiego pisarza.

Antologia „Jest Legendą” to nic innego, jak zbiór opowiadań opartych na pomysłach Mathesona. Sposób wykorzystania tych pomysłów przez autorów poszczególnych tekstów jest różny, co w moim odczuciu tylko umila czytelnikowi lekturę. I tak, z jednej strony mamy do czynienia z modyfikacjami mathenowskich historii, z drugiej z ich sequelami bądź prequelami. Taka konstrukcja ma wiele plusów. Osoby zaznajomione z pisarstwem Mathesona będą miały okazję po raz kolejny spotkać się z ulubionymi bohaterami, poznać ich wcześniejsze lub przyszłe losy oraz ponownie odwiedzić rzeczywistości, w których owe postacie funkcjonowały. Niektóre z opowiadań zaprezentują znane historie mathenowskie, ale historie widziane oczyma bohaterów drugoplanowych. Przykładem mogą być tu teksty: „Ja również jestem legendą” oraz „Pamiętnik Louise Carey”. W pierwszym z nich, dowiadujemy się, co spotkało Bena Cortmana, sąsiada dr Roberta Neville'a w przededniu wybuchu zarazy. Poznajemy historię jego przemiany w mutanta złaknionego krwi oraz powody, dla których tak bardzo pragnie śmierci ostatniego człowieka na Ziemi. Drugi z kolei tekst to dramat kobiety osamotnionej po stracie mężczyzny, na którym mogłaby się wesprzeć. Dodatkowo, każde opowiadanie ze zbioru zostało poprzedzone krótkim wstępem, informującym, do jakiego tekstu Mathesona nawiązuje. Mnie, wzorcowemu laikowi w tematyce mathenowskiej, owe notki zdecydowanie pomogły. Dzięki nim nie czułem się wyalienowany i do lektury opowiadań przystępowałem bez większych obaw.

Gdybym miał wskazać największą zaletę antologii „Jest Legendą”, nie wahałbym się ani chwili. Bogactwo motywów literackich. Wszystkie zbiory opowiadań, jakie miałem ostatnimi czasy okazję czytać, oscylowały wokół jednego, konkretnego gatunku, względnie podgatunku literatury. Lech Jęczmyk przekonywał do odnowienia znajomości z klasykami science fiction (czemu zabrakło wśród nich Richarda Mathesona i jego „Człowieka, który się nieprawdopodobnie zmniejsza”, nie wiem), Jeff i Ann VanderMeer opowiadali o początkach steampunka, a wydawnictwo Replika skutecznie zniechęcało do książek wychodzących pod ich szyldem. Z antologią poświęconą Mathesonowi jest inaczej. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że oto przed nami kolejny zbiór typowych opowiadań grozy, coś w stylu Strefy Mroku przeniesionej na papier. Nic bardziej mylnego. Obok motywów będących ukłonem w stronę klasycznego horroru – nawiedzony budynek w „Powrocie do Piekielnego Domu”, historia o mającej mordercze ciągoty lalce w tekście „Zdobycz”, czy upiorne miasteczko w „Powrocie do Zachary” – odnajdziemy całą paletę opowiadań o charakterze thrillera, powieści sensacyjnej, czy kryminalnej („Sprawa Peggy Ann Lister”). Miłośnikom fabuły pełnej napięcia i dynamicznej akcji szczególnie polecam „Gaz do dechy”, autorstwa Stephena Kinga i Joe Hilla. Dla niewtajemniczonych podpowiem, że jest to pierwsza odsłona pisarskiej współpracy obu panów oraz wariacja odnośnie opowiadania Mathesona: „Pojedynek na szosie”. Pamiętacie film Spielberga z 1971 roku? Tym razem oko w oko z masywną, brudną i złowrogą ciężarówką nie staje jeden sprawiedliwy, ale kilku mniej sprawiedliwych... członków gangu motocyklowego. Emocje gwarantowane.

Antologia „Jest Legendą” jest lekturą obowiązkową dla każdego. Hołd Richardowi Mathesonowi złożyła czołówka twórców literatury grozy, więc większość tekstów to prawdziwa literacka uczta. W mojej opinii, opowiadanie numer jeden to „Powrót do piekielnego domu”. Historia posiadłości Belasców i jej diabolicznego twórcy przypomniała mi powieść Shirley Jackson „Nawiedzony” oraz kingowy film telewizyjny, „Czerwona Róża”. Nancy Collins, autorka niniejszego prequela, spisała się wyśmienicie. Opowiadanie wzbudza emocje, pobudza wyobraźnię a przede wszystkim wciąga. To upiorna historia o nawiedzonym domu, opowieść pełna przemocy i erotyzmu, opowieść, od której nie sposób się oderwać. Zresztą, podobnie jak w przypadku wielu innych opowiadań. Czy to podróżując w czasie („Dwa strzały z Fotogalerii Fly'a”), czy pędząc po szosie, będziecie zachwyceni.

Richard Matheson debiutował w 1950 roku w Magazine of Fantasy i Science Fiction opowiadaniem „Born of man and woman”. Historią, którą od razu zwróciła uwagę krytyków. W ciągu kolejnych kilkunastu lat napisał tuziny opowiadań, a w 1984 roku otrzymał World Fantasty Award za całokształt osiągnięć. Pisarz, scenarzysta, człowiek legenda. Antologię poświęconą jego twórczości powinien przeczytać każdy, kto choć trochę interesuje się dobrą literaturą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz