08 listopada 2011

Piękna i Bestia


Wypadałoby zacząć od Pięknej. W 2009 roku nikomu nieznana dziennikarka, Kathryn Stockett, ukończyła, po pięciu latach pracy, książkę. Zanim ją wydała zapukała do drzwi blisko sześćdziesięciu agentów, by koniec końców znaleźć szczęśliwca. Dlaczego szczęśliwca? Cóż, powieść z miejsca stała się bestsellerem. The Help Tate Taylora to wariancja właśnie na temat powieści Stockett. Przenosimy się do lat sześćdziesiątych XX wieku by być świadkami panującej, wszem i wobec, niesprawiedliwości rasowej. Obserwujemy poniżenia „czarnych”, ich szykanowanie, wykorzystywanie i bicie. I gdy tak sobie siedzimy, zajadając popcorn, na scenie pojawia się Ta Jedyna Sprawiedliwa, czyli śliczna Emma Stone. Służące Kontratakują, fabuła nabiera rumieńców. Historia Kathryn Stockett została podana w formie stonowanej, ale trafiającej do widza. Po piętnastu minutach miałem ochotę udusić główną Wiedźmę ekranu; wyć i drapać widząc głupiutkie damulki popisujące i wdzięczące się na przyjęciach... Na szczęście – dla filmu i widza – The Help to także momenty bawiące, pouczające i takie, które sprawiają, że oczka zaczynają kleić się od łez. W rolach Pokrzywdzonych wystąpiły Viola Davis (Gordon z Solaris Soderbergha) oraz Octavia Spencer (mała, rezolutna, zadziorna) i zagrały świetnie. Czekam na Oscary.


Jack Nicholson jako Bestia? Nie raz i nie dwa. Jack Torrance, Jack Napier, no i oczywiście Will Randal. Ale do rzeczy. W filmie Wolf podziwiamy nie tyle ząbki Nicholsona, co jego aktorstwo. Kiedy w połowie 1994 roku film pojawił się na ekranach kin, Nicholson był już znanym, utytułowanym aktorem – zdobywcą dwóch Oscarów (One flew over the Cuckoo's Nest, Terms of Endearment). Co więcej, zdążył już udowodnić, że potrafi odnaleźć się nie tylko w czułych rolach, ale i tych z pazurkiem. W roli człowieka zmieniającego się w wilkołaka także odnalazł się wspaniale; wprost nie mogłem się na niego napatrzeć. Podobnie zresztą, jak i na Michelle Pfeiffer. Co do samego filmu, to Mike Nichols (twórca kultowego The Graduate) z pewnością nie zamierzał straszyć widzów. Historia Willa Randala to obraz spokojny, umieszczony w wielkomiejskich realiach. Spotkanie Randala z wilkiem, cały ten klasyczny motyw, postrzegałem bardziej na zasadzie przenośni niż prawdziwego horroru. Choć muzyka w wykonaniu Ennio Morricone wprowadza nastrój grozy to jednak 'momentów z dreszczykiem' nie uświadczyłem. Wolf to historia przemiany człowieka pokonanego, sfrustrowanego w osobę silną, dominującą, odnoszącą sukcesy. Wilk jest tylko pretekstem do uwypuklenia tej przemiany. Jack „Bestia” Nicholson udowadnia, że zwierzak tkwi w każdym z nas. Trzeba go tylko poszukać.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz