17 grudnia 2011

"Obywatel, który się zawiesił" Rafał Kosik

Zachwalać prozy Rafała Kosika nie zamierzam. Doskonale radzi sobie ona i bez mojej pomocy. Wystarczy zerknąć na szereg nagród przyznanych autorowi w ciągu ostatnich lat*. Tak, wiem. Trudno o bardziej kontrowersyjny miernik wielkości pisarza, ale lepszy taki niż żaden. Nie sądzę, aby spece z Powergraphu zgłębili tajniki marketingu idealnego i tym samym przekonali wszystkich i każdego z osobna, jakim to Kosik wielkim pisarzem jest, gdyby nie dysponował on talentem. Owszem, reklama może zdziałać cuda, ale bez literackiej smykałki, Kosik nie miałby czego szukać w pisarskim show-biznesie.

Obywatel, który się zawiesił, tekst opublikowany pierwotnie na łamach Nowej Fantastyki**, to historia zmagań, a właściwie ich finał, tytułowego obywatela z biurokratyczną machiną. Łukasz Wroński, ów sfrustrowany bohater, niczym nie różni się od przeciętnego Polaka. Niczym, poza jednym. Szefując dobrze prosperującej firmie, handlującej roślinami doniczkowymi, dochodzi do wniosku, że wszystko, co robi, nie ma większego sensu. A to przez system, wszechobecną biurokrację i setki bezsensownych papierów zabijających radość z prowadzenia własnego interesu. Motyw walki jednostki z systemem, jego biurokratyzmem nie formą społeczno-gospodarczą, zafascynował nie tylko autora niniejszego tekstu. Stephen King w powieści Ostatni bastion Barta Dawesa*** ukazał człowieka, któremu bezduszni urzędnicy odebrali wszystko, co kochał. Czy Kosik przeniósł amerykańską historię na grunt polski? Nie. Mimo pewnych podobieństw – samotność głównych bohaterów, wątek militarny – Kosik poszedł krok naprzód. Ukazał nie tylko walkę jednostki z systemem, ale również zdemaskował absurdalność, niektórych przepisów administracyjnych.
A gdyby tak każdy z nas mógł dowiedzieć się, co skrywa jutro? Niedaleka przyszłość, telekomunikacja umożliwiająca jednostce kontakt z trochę starszym sobą, powszechny dostęp – i radość – do tego... kolejnego cudu techniki. Tak mniej więcej wygląda świat w Skrytogrzesznikach, bodajże najbardziej zakręconego tekstu z całej dziesiątki opowiadań. Zakręconego oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Autor na pięćdziesięciu stronach funduje czytelnikowi coś na kształt zmodyfikowanego pomysłu na istnienie rzeczywistości równoległych. Tym razem jednak nie przechodzimy przez metalowy pierścień. Ot, „dzwonimy” i tyle. I już wiemy, co się wydarzy w najbliższej przyszłości. I już możemy jej zapobiec, jeżeli okaże się dla nas nieprzychylna. A nawet możemy poddać konkretne osoby testom weryfikującym ich zachowanie w określonych warunkach. Skutki owych praktyk poznajemy śledząc historie bohaterów: lokalnego gangstera i dwójki młodych, zakochanych ludzi. Historie wymieszane, zachodzące na siebie, i przez to troszeczkę zakręcone.

Kolejne opowiadanie to tekst najlepiej ze wszystkich oddający konwencję horroru. Kosik we Mgle, choć w niczym nie nawiązuje do historii opowiedzianej przez Kinga****, to jednak idąc za jego, jak i wielu innych pisarzy przykładem, wykorzystuje zjawisko mgły jako środek do budowania w tekście nastroju grozy. Oczywiście odniesień do klasyki gatunku jest znacznie więcej. Historia Adriana – postać pierwszoplanowa – to ukłon w stronę klasycznego motywu nawiedzonego domu. Jednakże Kosik, w przeciwieństwie chociażby do Shirley Jackson oraz Richarda Mathesona*****, nawiedzonym miejscem nie czyni majestatycznej posiadłości, ale górską chatkę, jakich pełno widzimy jadąc do Zakopanego. Mgła Kosika to także świetne nawiązanie do mającego bardzo długie korzenie strachu człowieka przed bezrozumnymi monstrami w rodzaju Golema z tradycji żydowskiej czy potwora Frankensteina Mary Shelley. Niniejsze opowiadanie jako tekst grozy zasługuje na największe brawa. Można w nim znaleźć wszystko co w horrorze najważniejsze: od klimatu przywodzącego na myśl twórczość mistrzów gatunku, przez intrygującą historię, po zaskakujące zakończenie.

Pisząc Za dobre to zrobiliśmy – jak również Ohydę, o której za chwilę – Rafał Kosik wkraczał na tereny dobrze sobie znane. Tak przypuszczam. Koniec końców Powergraph początkowo funkcjonował, jako agencja reklamowa, a Kosik będąc jego dyrektorem musiał wykazać się marketingową smykałką. Opowiadanie, którego bohaterem jest ciężko pracujący i wykorzystywany przez szefostwo spec od reklamy, opiera się w sumie na prostym pomyśle reklamy idealnej. Historia, niezbyt skomplikowana, niesie ze sobą jednakże wiele pytań: jak wyglądałby rynek, gdyby wmówić jednostce, że białe jest czarne, a czarne jest białe? czy można przymykać oko na marketingowe machlojki w imię większego dobra? Wiele pytań i większość bez odpowiedzi, fabuła skłaniająca do refleksji.

Coś, czego nigdy nie pamiętamy to tekst, który spokojnie mógłby uchodzić za scenariusz serialu The Twilight Zone******. Domek na plaży, rodzinka – dwa plus jeden – szczęśliwie spędzająca urlop, scrabble, kilka puszek piwka i Andrzej, koleś, który po przebudzeniu odkrywa, że jego żona z dzieckiem zniknęli. Oczywiście to tylko preludium do zdarzeń jeszcze bardziej wykraczających poza racjonalne wyjaśnienia. Wkrótce okazuje się, że nie tylko Andrzej ma kłopoty, ale całe miasteczko, nadmorska mieścina niknąca w oczach. Opowiadanie Coś, czego nigdy nie pamiętamy to kolejny pojedynek jednostki z nieznanym. Tym razem jednak bohater nie staje naprzeciw zagrożeniu stricte fizycznemu, ale rzuca wyzwanie własnemu umysłowi. Konfrontacja arcyciekawa, dzięki czemu tekst niemalże sam się czyta. Szkoda jedynie, że jest to tekst krótki. Dwadzieścia cztery strony to dla mnie za mało, jak na tak wciągającą opowieść. Historię, której rozwinięcie chętnie widziałbym w formie powieści.

W listopadowym numerze Nowej Fantastyki w felietonie Rzeczywistość rozszerzona Rafał Kosik kreśli przed czytelnikami obraz świata zdominowanego przez technologiczne nowinki. Gadżety upiększające codzienność poprzez wirtualne nakładki. Ba! Urządzenia wewnątrzustrojowe wieszczące nadejście ery cyborgizacji. Lekturę artykułu polecam, a zainteresowanych tematyką odsyłam także do opowiadania Ohyda. W owym tekście, opublikowanym kilka lat temu*******, spotykamy Adriana – fachowca od marketingu i public relations. Do jego zadań należy przekonywanie potencjalnych odbiorców nie tyle do produktu, co idei. I tak, Adrian winny jest dość brutalnych show telewizyjnych – może nie tak krwawych, jak w Uciekinierze Kinga********, ale zawsze – oraz, prawdopodobnie, rozpowszechnieniu komplantów umożliwiających stopniową integrację człowieka z otaczającym go światem elektroniki. Ohyda to historia człowieka postawionego przed wyborem. Moralnym wyborem, wyborem pomiędzy biernym a czynnym uczestnictwem w zmieniającym się świecie.

Szczelina to opowiadanie, które polecam każdemu, kto korzysta usług z Polskich Kolei Państwowych. Historia od pierwszej do ostatniej strony trzyma w napięciu, wciąga i intryguje. Jej bohaterowie to czwórka podróżujących: starszy pan nieustannie pykający fajkę, jasnowłosa piękność około dwudziestki, elegancka czterdziestolatka i Adrian (Kosik ewidentnie czuje do tego imienia miętę). Wspólnie, jadąc z Warszawy do Krakowa, stawiają czoło Szczelinie, czyli... No właśnie, nikt do końca nie wie, czym jest owa Szczelina. Dla jednych to inna wersja naszej rzeczywistości, dla drugich lustrzane odbicie świata. Dla mnie, kosikowej Szczelinie najbliżej do świata numer dwa z Koraliny Neila Gaimana. Zniekształcona rzeczywistość, budynki i pomieszczenia wycięte niczym z tekstury i istoty lekko zamroczone, jakby naćpane albo martwe. Atutem opowiadania, pomijając sam fabularny pomysł, jest również świetna mieszanka literatury przygodowej i elementów mystic. Szczelina, jedno z najlepszych opowiadań opublikowanych w niniejszym zbiorze.

Oprócz wymienionych wyżej tekstów czytelnik będzie miał okazję zapoznać się z opowiadaniem Pokoje przechodnie, wariacją na temat wyglądu Nieba – Czy ktoś tu widział Boga oraz Wyprawą Szaleńców, historią rozgrywającą się w świecie powieści Vertical. Stanowią one krótkie i lekkie przerywniki pomiędzy tekstami, przy których warto zatrzymać się na dłużej.

Obywatel, który się zawiesił to zbiór opowiadań Rafała Kosika opublikowanych w ostatnich latach w takich czasopismach, jak Nowa Fantastyka czy Science Fiction, Fantasy & Horror. W pierwszej kolejności zachęcam do jego lektury wszystkich tych, którzy Kosika znają jedynie z powieści. Także wszystkich tych, którzy od prasy poświęconej tematyce fantastycznej trzymali się z daleka i tym samym ominęła ich przyjemność lektury kosikowych opowiadań. I wreszcie, jako ostatnich będę zachęcał do zbioru wszystkich narzekających na brak dobrych polskich opowiadań z pogranicza science fiction, sensacji i horroru.

Katedra, 17 grudnia 2011


* Vertical (2006) – powieść nominowana do Nagrody im. Janusza A. Zajdla oraz zwycięzca w Plebiscycie Nautilus 2006; Kameleon (2008) – powieść, która otrzymała nagrodę główną Nagrody im. Janusza A. Zajdla, Nagrodę Literacką im. Jerzego Żuławskiego oraz nagrodę Sfinks w kategorii Polska Powieść Roku przyznawaną przez wydawnictwo Solaris.
** Mowa o styczniowym numerze Nowej Fantastyki z 2004 r.
*** Więcej o powieści można przeczytać tutaj.
**** W 1980 roku w antologii Dark Forces ukazała się nowela Stephena Kinga Mgła, historia miasteczka Bridgton spowitego mgłą, w której czają się pozaziemskie potwory. W 2007 roku niniejsza nowela została sfilmowana przez Franka Darabonta.
***** Mowa tutaj o powieściach: Shirley Jackson The Haunting of Hill House (1959) oraz Richarda Mathesona Hell House (1971).
****** The Twilight Zone (pl. Strefa Mroku), amerykański fantastyczny serial telewizyjny, emitowany w latach 1959-1964 (pierwsza seria), 1985-1989 (druga) i 2002-2003 (trzecia). Autorami scenariuszy byli między innymi Ray Bradbury, Charles Beaumont i Richard Matheson, George R. R. Martin, Theodore Sturgeon.
******* Opowiadanie po raz pierwszy ukazało się w czasopiśmie Science Fiction Fantasy & Horror w sierpniu 2007 roku.
******** Cyt.za. www.stephenking.pl „W niedalekiej przyszłości agresywne instynkty ludzi kontroluje się, umożliwiając im odreagowanie podczas oglądania brutalnych widowisk. Oto lubiany przez wszystkich wielki show telewizyjny. Nagrodą w nim jest, oprócz miliarda dolarów, życie głównego bohatera prowadzonej na żywo transmisji pościgu. Zadaniem uciekiniera jest ujść przed polującymi na niego mordercami”.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz