27 listopada 2011

"Ludojad" Clifford D. Simak


Ludojad (Orge) to kolejny przykład prozy Clifforda D. Simaka, w którym przedstawiciele cywilizacji pozaziemskiej przybierają kształt roślin. W odróżnieniu jednak od opowiadania Śmierć w domu (A death in the house) miejscem wydarzeń nie jest Ziemia, ale jedna z milionów obcych planet. A przynajmniej tak głosi wersja oficjalna. Autor celowo nie zdradza miejsca wydarzeń, ale im lepiej je poznajemy tym coraz bardziej zaczyna przypominać ono wariację naszej rodzinnej planety. Tak prawdopodobnie wyglądałaby Ziemia, gdyby ewolucja poszła inną drogą, i zamiast rozwijać świat zwierzęcy, poprzestała na organizmach eukariotycznych i samożywnych.

Postacią grającą pierwsze skrzypce jest Done Mackenzie, przedstawiciel Galaktycznej Kompanii Handlowej, którego głównym zadaniem jest rejestrowanie muzyki komponowanej przez drzewa rosnące w słynnej Grającej Dolinie. Owe dźwięki stanowią prawdziwą kopalnię złota w świecie biznesu, gdyż ich działanie na człowieka jest zbliżone do stanu wywoływanego przez narkotyki. Międzygatunkowa współpraca przebiega wzorowo, aż do czasu pojawienia się Encyklopedii, istoty przypominającej rośliny bulwiaste, istoty pragnącej poszerzać swoją wiedzę. Poszerzać bez względu na koszty.

26 listopada 2011

"Imperium mrówek" Bernard Werber


Rzeczywistość widziana oczyma mrówki musi wyglądać fascynująco. Wystarczy uzmysłowić sobie ogrom informacji przetwarzanych przez mrówcze zmysły. Ziemia emanująca milionami zapachów, tajemnice czające się za każdym drzewem, niebezpieczeństwa czekające na co bardziej nieostrożne istoty. Teraz wszystkie te wrażenia są dosłownie na wyciągnięcie ręki. Bernard Werber w powieści Imperium mrówek zabiera czytelnika w podróż do mrówczego świata. Świata istot potężnych, a zarazem tak maleńkich, że często ledwo dostrzegalnych.

Moje pierwsze spotkanie z pisarzem z Tuluzy miało miejsce podczas lektury książki Tanatonauci. O ile wspomniana powieść pod względem fabuły w finalnym rozrachunku nie wypadła najkorzystniej, o tyle język wypowiedzi Bernarda Werbera pozostawił bardzo korzystne wrażenia. Na tyle pozytywne, że postanowiłem sięgnąć po Imperium mrówek, tj. pierwszą część trylogii Mrówki, która dość szybko zyskała uznanie w oczach czytelników nie tylko z Francji. W Polsce możemy cieszyć się twórczością Bernarda Werbera dzięki wydawnictwu Sonia Draga.

20 listopada 2011

"Zrodzony z męża i niewiasty" Richard Matheson


Peter Watts nazywa rodziców, nie tylko tych świeżo upieczonych, zidiociałymi obywatelami, ludźmi wpatrzonymi we własne dziecko i nic poza tym. Dla takich jak oni, ich latorośle są najważniejszymi stworzeniami pod słońcem, świata bez nich nie widzą. Ma rację? W pewnym sensie na pewno, lecz wierzę też, że facet nie generalizuje, bo w przeciwnym razie pomyliłby się wielce. Rodzice są tak różni, jak różni bywają ich dzieci. Bywają źli? Owszem.

Nikomu nie życzę rodziców rodem z opowiadania Zrodzony z męża i niewiasty. Udających świętoszków, urządzających popołudniowe herbatki a wolnej chwili maltretujących potomka z powodu jego inności. Tak, właśnie. Maltretujących i znęcających się. Bydlaki. Nie można inaczej powiedzieć o kimś, kto przykuwa łańcuchem ośmioletnie dziecko do ściany, okłada je kijem i brzydzi się go niczym robaka. Czy tego należy spodziewać się w opowiadaniu? Tak, tego oraz trwogi, lęku, współczucia.

16 listopada 2011

"Potępieni" Chuck Palahniuk


Niektórzy ostrzegają przed ocenianiem książki po okładce. Mają rację. W owej praktyce ciężko znaleźć oznaki zdrowego rozsądku. Niemniej, niepomny przestróg, po najnowszą powieść Chucka Palahniuka sięgnąłem właśnie z powodu jej szaty graficznej i zachęcającego blurbu. Trawestując słowa wydawcy, byłem ciekaw, na ile amerykański pisarz faktycznie poszedł śladami Dantego i Dostojewskiego. Ciekaw, jak do tak poważnego zagadnienia, za które uchodzi temat winy i odkupienia, podszedł pisarz znany z języka ciętego i dowcipnego.

Podobnie jak i pozostałe książki Palahniuka wydane przez Niebieską Studnię, tak i tę skrywa okładka autorstwa Pawła Jońcy. Okładka prosta, psychodeliczna, idealnie obrazująca to, z czym spotkamy się podczas lektury Potępionych. Autor Podziemnego kręgu – sztandarowa powieść Palahniuka – przyzwyczaił czytelników do bezkompromisowego wywlekania własnych spostrzeżeń odnośnie natury ludzkiej oraz kruchości świata doczesnego. Pod tym względem Potępieni nie odbiegają od poprzednich książek w dorobku pisarza, momentami mogą nawet uchodzić za ich kalkę. Widoczne są chociażby nawiązania do wspomnianego Podziemnego kręgu. Dostrzec możemy odautorską pogardę dla ciągłego zabiegania o coraz to „lepiej płatne i najbardziej prestiżowe posady”*, pogardę dla ludzkiego przywiązania do bogactw i osiągnięć, do domostw i bliskich.** Oczywiście owa pogarda została podana w sposób bardzo bezpośredni, momentami wręcz niesmaczny. Jak napisał jeden z Internautów: „Książka zaskakuje, bawi i brzydzi”.*** Od siebie dodam, że książka atakuje. Palahniuk wieszczy wieczne potępienie niemalże wszystkim, z hipokrytami i bałwochwalcami konsumpcjonizmu na czele. Szczególnie mocno oberwało się gwiazdom i gwiazdeczkom szklanego ekranu, które dla bycia w blasku jupiterów są gotowe zrobić niemalże wszystko; z adopcją-pokazówką na czele. Jak wspomniałem, powieść to także temat winy i odkupienia, który, w moim odczuciu, został jedynie zarysowany i wykorzystany jako pretekst do uwypuklenia okropności Piekła. Mimo szumnych zapowiedzi Potępieni to nie Zbrodnia i kara Dostojewskiego. Palahniuk nie rozwodzi się nad powodami takiego a nie innego postępowania ludzi, nie analizuje procesów zachodzących na linii wina-kara, ale krótko i dobitnie mówi: postępujesz źle, będziesz potępiony. Dla autora Potępionych nie ma bowiem ludzi bez winy. Nawet najmniejsze przewinienie jest skrzętnie odnotowywane w piekielnych rejestrach. I każdemu prędzej, czy później zostanie wystawiony rachunek.

11 listopada 2011

"Jest Legendą"


Ustalmy jedno: nie znam twórczości Richarda Mathesona. Przygodę z jego pisarstwem rozpocząłem stosunkowo niedawno, na fali sukcesu filmu „Jestem Legendą” Francisa Lawrence'a oraz pod wpływem powieści Stephena Kinga, „Komórka”. Zaintrygowany postacią dr. Roberta Neville'a postanowiłem poznać ją bliżej, ujrzeć bohatera takim, jakim widział go Matheson, a nie wspomniany reżyser. Sięgnięcie po historię osamotnionego mężczyzny, walczącego nie tyle z niezbyt sympatycznymi krwiopijcami, ile z samym sobą, zaowocowało kilkoma godzinami świetnej literatury i pragnieniem poznania pozostałych tekstów Mathesona. Niestety: nie zawsze chcieć oznacza móc. Z niezrozumiałych dla mnie przyczyn książki Mathesona były i są nadal ewidentnie ignorowane przez polskich wydawców. W pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych mogliśmy przeczytać „Jestem Legendą” oraz „Gdzieś w czasie”, ale na tym koniec. Biorąc pod uwagę powyższe, inicjatywę Sine Qua Non, tj. zainwestowanie w antologię poświęconą pisarstwu Richarda Mathesona, uważam za jedno z najważniejszych wydarzeń wydawniczych bieżącego roku. Być może dzięki temu twórczość Mathesona zdobędzie nowych fanów. Być może sukces antologii przekona wydawnictwo do podejmowania kolejnych odważnych przedsięwzięć związanych z tekstami tego amerykańskiego pisarza.

08 listopada 2011

Piękna i Bestia


Wypadałoby zacząć od Pięknej. W 2009 roku nikomu nieznana dziennikarka, Kathryn Stockett, ukończyła, po pięciu latach pracy, książkę. Zanim ją wydała zapukała do drzwi blisko sześćdziesięciu agentów, by koniec końców znaleźć szczęśliwca. Dlaczego szczęśliwca? Cóż, powieść z miejsca stała się bestsellerem. The Help Tate Taylora to wariancja właśnie na temat powieści Stockett. Przenosimy się do lat sześćdziesiątych XX wieku by być świadkami panującej, wszem i wobec, niesprawiedliwości rasowej. Obserwujemy poniżenia „czarnych”, ich szykanowanie, wykorzystywanie i bicie. I gdy tak sobie siedzimy, zajadając popcorn, na scenie pojawia się Ta Jedyna Sprawiedliwa, czyli śliczna Emma Stone. Służące Kontratakują, fabuła nabiera rumieńców. Historia Kathryn Stockett została podana w formie stonowanej, ale trafiającej do widza. Po piętnastu minutach miałem ochotę udusić główną Wiedźmę ekranu; wyć i drapać widząc głupiutkie damulki popisujące i wdzięczące się na przyjęciach... Na szczęście – dla filmu i widza – The Help to także momenty bawiące, pouczające i takie, które sprawiają, że oczka zaczynają kleić się od łez. W rolach Pokrzywdzonych wystąpiły Viola Davis (Gordon z Solaris Soderbergha) oraz Octavia Spencer (mała, rezolutna, zadziorna) i zagrały świetnie. Czekam na Oscary.

05 listopada 2011

"W 80 dni dookoła świata" Juliusz Verne

(autorem tekstu jest Aleksandra Skalska, moja żona)


Władysław Kopaliński w „Słowniku symboli” podaje, że mgła jest emblematem rzeczy nieokreślonych, zaciemnionych, zamazanych kształtów i zarysów. Mgła ogranicza widzenie, ale również dezorientuje każdego, kto znalazł się w jej zasięgu. Taki właśnie jest główny bohater powieści „W 80 dni dookoła świata” Juliusza Verne’a, Phileas – nomen omen - Fogg*. Postać enigmatyczna i jednocześnie mało wyrazista, można wręcz powiedzieć: nudna. Istota z pozoru doskonale znana, przewidywalna, a jednak poprzez podejmowane decyzje zaskakująca, a nawet szokująca. Wyrusza w niezwykłą podróż, w której również porusza się jak we mgle. Chociaż ma jasno wytyczony cel i dokładny z pozoru plan, niejednokrotnie nie wie, co czeka przed nim i musi poruszać się po omacku.

Pan Fogg, członek Londyńskiego klubu Reforma, archetyp nieskazitelnego angielskiego dżentelmena w cylindrze i rękawiczkach. „Opanowany, flegmatyczny, o przejrzystym, badawczym spojrzeniu […]. W każdym momencie swojego życia wydawał się ten dżentelmen tak cudownie zrównoważony, tak doskonale funkcjonujący, jak chronometr […]. Pan Fogg nigdy nie postawił ani jednego zbędnego kroku, wybierając zawsze najkrótszą drogę. Nigdy nie błądził wzrokiem po suficie nigdy nie pozwalał sobie na żadne zbędne gesty. Nikt nie widział go podnieconego ani zaniepokojonego i choć trudno byłoby znaleźć człowieka mniej skłonnego do pośpiechu niż on, zawsze i wszędzie przebywał o właściwej porze”**. Jak to możliwe, że taki człowiek stał się bohaterem jednej z najpopularniejszych powieści wszech czasów, należącej do kanonu literatury światowej? W dodatku literatury przygodowej, z definicji zakładającej dostarczenie czytelnikowi rozrywki płynącej z niesamowitych, zabawnych oraz złowrogich przygód?