26 grudnia 2012

"A Canticle for Leibowitz", czyli historia zataczająca koło?




Zamieszanie wywołane niedawnym 'końcem świata' ożywiło we mnie chęć sięgnięcia po literaturą postapokaliptyczną. Spośród kilkunastu tytułów moją uwagę przykuło opowiadanie A Canticle for Leibowitz*, po raz pierwszy opublikowane w kwietniu 1955 roku na łamach The Magazine of Fantasy and Science Fiction. Tekst Waltera Millera Jr. wybrałem z uwagi na sposób prezentacji rzeczywistości po katastroficznej – pomysł będący ciekawym połączeniem wyobraźni autora z doświadczeniem wyniesionym z lekcji historii. W tym konkretnym przypadku – historii okresu średniowieczna.

Rzeczywistość postapokaliptyczna Waltera Millera Jr. to świat zrujnowany, wyzuty z pragnień o mechanizacji, a co za tym idzie: zadowolony z obecnego stanu rzeczy. Do wszelkich nowinek technologicznych podchodzący z nieufnością i lekceważeniem. Przykładowo: pomysł skonstruowania prasy drukarskiej mającej zastąpić pracę skrybów zostaje odrzucony, a następnie wyśmiany: „A co zamierzasz zrobić z tym całym papierem w świecie, któremu dobrze jest z powszechnym analfabetyzmem? Sprzedawać wieśniakom na podpałkę”**. Skąd takie a nie inne podejście do nauki?

Historia opowiedziana w A Canticle for Leibowitz to wizja ludzkości dotkniętej skutkami wojny nuklearnej. Czytelnik wraz z rozwojem fabuły poznaje smutne wydarzenia połowy dwudziestego wieku, jak również ich wpływ na późniejsze funkcjonowanie człowieka na Ziemi. „Bóg chcąc doświadczyć ludzkość, rozkazał mędrcom z tamtej epoki, a wśród nich błogosławionemu Leibowitzowi, udoskonalić diabelską broń i oddać ją w ręce ówczesnych faraonów. I tak za pomocą takiego oręża człowiek w przeciągu kilku tygodni zniszczył w większości swoją cywilizację i starł z powierzchni ziemi sporą część ludności świata”***. To, co później nastąpiło można nazwać polowaniem na naukowców, profesorów, specjalistów od nauk ścisłych, czyli tych wszystkich, którzy w przeświadczeniu 'prostaczków' doprowadzili do zagłady. Osoby wykształcone, jak również ich dokonania, były nieustannie prześladowane i tępione. Jednostki pragnące uchronić resztki dorobku ludzkości znalazły schronienie w bramach Kościoła, którego zakony ponownie stały się ośrodkami kultury; miejscami skupiającymi ludzi chcących ratować wszelką wiedzę – zarówno świecką, jak i religijną.

Przewodnikiem po 'nowym świecie', jak również postacią pierwszoplanową jest nowicjusz albertyńskiego klasztoru błogosławionego Leibowitza, brat Francis Gerard z Utah. Poznajemy go w trakcie przygotowań do złożenia uroczystych ślubów zakonnych oraz rozważań odnośnie osobistych Objawień, jakie zwykły następować w okresach największego poświęcenia. Młody mnich odbywając czterdziestodniową pokutę na pustyni spotyka tajemniczego pielgrzyma, dzięki któremu odkrywa „niezwykły skarb”, tj. trzy odręczne notatki i dwa arkusze papieru pochodzące z czasów poprzedzających Ognisty Potop. Owo wydarzenie jest punktem zwrotnym w życiu brata Francisa z Utah. Wiedziony intuicją oraz przeświadczeniem o doniosłości swego odkrycia poświęca się pracom mającym uchronić znalezisko przez zapomnieniem.

Biorąc pod uwagę czas powstania tekstu sądzę, że A Canticle for Leibowitz można potraktować jako odpowiedź Millera Jr. na wydarzenia lat pięćdziesiątych dwudziestego wieku. Początek ziemnej wony pomiędzy dwoma ówczesnymi faraonami  (USA i ZSRR), świadomość możliwości użycia przez oba mocarstwa broni masowego rażenia, groźba wybuchu kolejnego konfliktu na skalę światową, działalność Josepha McCarthy'ego i jego polowanie na komunistów, to wszystko wywierało silny wpływ zarówno na twórczość pisarzy (Jack Finney, Judith Merril), jak i ogół społeczeństwa.

A Canticle for Leibowitz to wizja historii zataczającej koło. Obraz ludzkości, która osiągnąwszy punkt krytyczny doprowadza do samounicestwienia i jest zmuszona zaczynać od nowa. Walter Miller Jr. prezentuje koncepcję sugerującą, iż rola kościoła katolickiego wzrośnie wraz z koniecznością przechowywania wiedzy i powrotu do mozolnego jej rozpowszechniania wśród niewykształconych grupa społeczeństwa. Autor nie dokonuje wnikliwej analizy przyczyn Ognistego Potopu (nie potępia, ani nie usprawiedliwia uczonych), lecz bardzo sugestywnie przestrzega przed skutkami wojny totalnej. Owe historiozoficzne zagadnienia Miller Jr. o wiele szerzej prezentuje w powieści A Canticle for Leibowitz, która nabiera iści moralizatorskiego wydźwięku.





* Powieść A Canticle for Leibowitz ukazała się w 1959 roku. Książka podzielona została na trzy, oddzielne nowele. Pierwszą z nich jest opowiadanie A Canticle for Leibowitz, którego tekst autor poprawił i znacznie rozbudował.
** W. Miller Jr. Pierwsza Kantyka; w: Droga do science fiction 4. Od dzisiaj do wieczności; pod red. J. Gunna; Warszawa 1988; s.52.
*** Tamże; s.44.

2 komentarze:

  1. Niedawno odświeżałam sobie tę powieść. Bardzo ją cenię (świetna realizacja idei cykliczności historii oraz przedstawienie ludzkiego dążenia do samozagłady; i jeszcze wpleciona w to postać Żyda Wiecznego Tułacza ― majstersztyk!), ale nie jestem specjalnie przywiązana do interpretacji akcentujących domniemaną szczególną rolę Kościoła katolickiego w dziejach. Według mnie ten kantyczkowy Kościół niewiele ma wspólnego z realnym Kościołem, odbieram go raczej jako Millerowskie marzenie o Kościele idealnym.

    OdpowiedzUsuń
  2. Powinienem chyba zaznaczyć, że powyższy tekst odnosi się jedynie do krótkiego opowiadania, a nie powieści Millera (być może w niedalekiej przyszłości pokuszę się o jego rozbudowanie :) W opowiadaniu autor faktycznie kładzie nacisk na idealizowanie roli kościoła katolickiego - głównie przez pryzmat wyobrażeń o roli duchowieństwa w okresie średniowiecza. Z tego, co się orientuje kolejna nowela ów wizerunek troszeczkę nadszarpuje. Pojawia się spór z władzą świecką (nawiązanie do sporu papiestwa z cesarstwem; XI-XII wiek), co potwierdza, wspomnianą przez Ciebie, ideę cykliczności historii.

    OdpowiedzUsuń