16 grudnia 2012

O filozofii spekulatywnej, o omamach ludzkiego umysłu, czyli ćma trupia główka oczyma Edgara Allana Poe


ćma trupia główka

"Pysk zwierzęcia mieścił się na końcu trąby długości sześćdziesięciu lub siedemdziesięciu stóp, o obwodzie jednak dorównującym cielsku przeciętnego słonia. U nasady trąby wyrastała kępa czarnych zmierzwionych kłaków - więcej tego było, niżby dostarczyć mogła sierść dwudziestu bawołów; spośród tych kłaków sterczały ukośnie w dół lśniące kły podobne do szabli odyńca, niepomiernie jednak większe. Równolegle z trąbą, po obu jej bokach, biegły dwa gigantyczne pręty z czystego kryształu, długości trzydziestu lub czterdziestu stóp, uformowane na wzór doskonałego graniastosłupa. Odbijały się w nich przecudownie promienie zachodzącego słońca. Kadłub miał kształt stożka wierzchołkiem zwróconego ku ziemi, wyrastały zaś z niego dwie pary skrzydeł, jedna para umieszczona tuż nad drugą, przy czym długość każdego skrzydła wynosiła blisko sto jardów; skrzydła te pokryte były grubą warstwą metalicznej łuski, składającej się z cząstek o średnicy najmniej dziesięciu stóp. Zauważyłem, że górne skrzydła połączone są z dolnymi za pomocą grubego łańcucha. Jednakże najbardziej zaskakiwała w wyglądzie tego szkaradnego stwora umieszczona na piersiach podobizna trupiej czaszki, wyrysowana olśniewająco białą krechą na tle ciemnego tułowia z taką dokładnością, jakby rysunek był dziełem artysty."


[Edgar Allan Poe "Sfinks"]
całość do przeczytania tutaj

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz