29 lutego 2012

"Straceni" Jack Ketchum



Rzuciwszy okiem na najnowszą na polskim rynku książkę Jacka Ketchuma pierwszą myślą zrodzoną w mojej głowie było: „ten facet wie, czego chce” i to od wielu lat. Wystarczy porównać Poza sezonem – debiutancką powieść pisarza z 1980 roku – ze Straconymi, aby zrozumieć, że tym, co kręci pana Ketchuma, jest ciągle strach – jedna z podstawowych emocji pierwotnych mających swe źródło w instynkcie przetrwania. Sądzę jednak, że poprzestanie na takim stwierdzeniu byłoby dla wspomnianego autora krzywdzące. Jack Ketchum w twórczości nie ogranicza się bowiem tylko i wyłącznie do prezentowania hord zdziczałych kanibali. O wiele częściej źródłem przerażenia czyni nas samych. Spokojnych na co dzień ludzi, w umysłach których potrafi zrodzić się szaleństwo.

Powieść Off Season została nazwana przez nowojorskich recenzentów „pełną przemocy pornografią”. Wydaje mi się, że po lekturze Straconych jestem w stanie chociaż po części zrozumieć powody takiego zachowania krytyków. Zacznijmy od tego, że Jack Ketchum tworzy historie pełne bólu, skrajnego okrucieństwa, niepohamowanej agresji. Jeżeli dołożymy do tego bezpardonowy, niemalże zwierzęcy język, którego tak często używa pisarz do przekazywania emocji towarzyszących bohaterom, powstaje prawdziwie wstrząsający thriller. Off Season była jedną z pierwszych książek w tak mocno bezkompromisowy sposób ukazującą terror stworzony przez człowieka. Miłośnicy powieści grozy wychodzących spod pióra Deana Koontza, Clive’a Barkera czy chociażby Stephena Kinga zostali poczęstowani przerażającą historią z bohaterami będącymi uosobieniem zła w najczystszej postaci. Nic więc dziwnego, że proza Jacka Ketchuma zszokowała odbiorców.

19 lutego 2012

"Children of the Damned" (1963)



Children of the Damned to kino niekoniecznie dla widzów szukających mocnych wrażeń. Horror? Dzisiejszy widz może mieć opory przed nazwaniem go w ten sposób i chyba nie należy się temu zbytnio dziwić. Premiera Children of the Damned miała bowiem miejsce 24 stycznia 1964 roku, blisko pięćdziesiąt lat temu. Przez ten czas zmianie uległo niemalże wszystko, a już na pewno realia, w których film powstawał. Początek lat sześćdziesiątych to okres gorącej polityki mocarstw, jak również narastające w społeczeństwie poczucie zagrożenia wywołane groźbą kolejnego zbrojnego konfliktu na skalę światową.

Anton Leader pracując nad Children of the Damned dostrzegał owe napięcie, co w filmie widać bardzo wyraźnie. Reżyser konstruując fabułę duży nacisk położył na wiarygodne oddanie owego politycznego napięcia oraz atmosfery nieufności dominującej w dyplomacji. Oglądając Children of the Damned można nawet odnieść wrażenie, że motywy polityczne, jak i społeczne, w dużej przysłoniły aspekty fantastycznonaukowe. Wątek rywalizacji służb wywiadowczych, chcących uzyskać kontrolę nad sześciorgiem wybitnie uzdolnionych dzieci, przewija się niemalże przez cały film. Podobnie, jak dążenia przywódców ówczesnych mocarstw do zdobycia militarnej przewagi nad konkurentami. Głównym bohaterom, czyli dzieciom o ponadprzeciętnej inteligencji, została powierzona rola prowodyrów politycznego zamieszania. To właśnie ich niebezpieczne umiejętności i ogromna wiedza, mogące stanowić realne zagrożenie dla całej Ziemi, stają się obiektem politycznego pożądania.

09 lutego 2012

"Ziarno demona" Dean R. Koontz


Wśród moich nowo­rocz­nych posta­no­wień czo­łowe miej­sce zaj­muje zamiar doczy­ta­nia wszyst­kich tek­stów, któ­rych lektura, z tego czy innego względu, została prze­rwana. Na pierw­szy ogień poszło Ziarno demona, jedna z naj­now­szych powie­ści Deana Koontza opu­bli­ko­wa­nych przez wydaw­nic­two Amber. Przy­godę ze wspo­mnianą książką zakoń­czy­łem rów­nie szybko, jak roz­po­czą­łem. Nie pamię­tam, jak daleko dobrnąłem w fabule, ale wiem, że byłem mocno roz­cza­ro­wany. Na tle innych tek­stów Koontza z okresu lat 90′ Ziarno demona wypa­dało mało atrakcyjnie.
Read more