15 września 2013

"Strangers on a train" (1951)

Strangers on a train to kolejny film Hitchcocka spełniający moje oczekiwania. Wszystko przez konwencję w jakiej został utrzymany, oscylującą pomiędzy dramatem a kryminałem noir, którą darzę ogromną sympatią. Warto dodać, że scenariusz do filmu współtworzył między innymi Raymond Chandler (twórca detektywa Philipa Marlowe), oraz że został on oparty na powieści amerykańskiej autorki kryminałów psychologicznych – Patricii Highsmith (Strangers on a train; 1950).

Farley Granger i Robert Walker w pociągu
Historia opowiedziana w filmie to pojedynek dwóch mężczyzn: pragnącego szczęścia z nową kobietą, tenisisty Guya Hainesa (Farley Granger) oraz Bruno Anthony'ego – szaleńca obłąkanego myślą o zbrodni doskonałej (ostatnia rola Roberta Walkera). W trakcie wspólnej podróży pociągiem, Bruno przedstawia Guyowi pomysł na morderstwo doskonałe: jeden z nich zabije osobę wskazaną przez wspólnika, po czym wspólnik odwdzięczy się tym samym. Fakt iż sprawcy są sobie zupełnie obcy ma sprawić, iż zamordowanych nie będzie można powiązać z mordercami. Pomimo stanowczej odmowy Guya, Bruno usuwa zawadzającą tenisiście żonę, po czym zaczyna go szantażować, aby ten wypełnił swoją część umowy.


Robert Walker
Strangers on a train to film godny polecenia z wielu powodów. Miłośnicy kryminałów z pewnością nie będą zawiedzeni, jeżeli chodzi o grę aktorską. Słowa uznania należą się zwłaszcza Robertowi Walkerowi, który w mistrzowski sposób ukazał mężczyznę popadającego w coraz większe szaleństwo. Postać, wyglądająca początkowo na nieszkodliwego wariata, wraz z rozwojem fabuły urasta do rangi psychopaty pragnącego zemścić się na nielojalnym – w swoim przekonaniu – wspólniku. Metamorfozie Bruna towarzyszą coraz bardziej drastyczne z jego strony posunięcia, które finał znajdą w śmiertelnym pojedynku obu panów na coraz szybciej pędzącej karuzeli, która wymknęła się spod kontroli. Ta kulminacyjna scena idealnie oddaje fazy znajomości obu panów – od niewinnego i kulturalnego spotkania, poprzez przyjacielskie nagabywania Guya przez Bruna, po mordercze starcie dwójki mężczyzn na rozszalałej maszynie. Nieco słabiej wypada Farley Granger będący siłą rzeczy mniej pociągającym dla widza, jako ta „dobra strona”. Dobrze wpasował się w schemat jednostki przypadkowo wplątanej w świat przestępczy – co chodzi za jeden z kluczowych elementów filmu noir – ale zabrakło mu pewnego błysku, za którym mogliby tęsknić widzowie.

Mówiąc o Strangers on a train warto wspomnieć o muzyce (Dimitri Tomkin) oraz zdjęciach, za które Robert Burks był nominowany do Oscara. Gra światłem oraz odpowiednie operowanie dźwiękami – zabiegi tak bardzo charakterystyczne dla twórczości Hitchcocka – także w tym filmie odgrywają ogromną rolę. To dzięki nim widz ma okazję mocniej wsiąknąć w klimat kina noir, silniej odczuć napięcie towarzyszące posunięciom Bruno Anthony'ego, jak również głębiej poczuć emocje targające Guyem, który rozpaczliwe próbuje odciąć się od prześladowcy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz