17 grudnia 2013

Piękna, Potwór i dzikie orchidee

o La casa dell'orco

La casa dell'orco to całkiem udane wykorzystanie horroru w celu zaprezentowania zagadnień często wybiegających poza zainteresowania fantastyki grozy. Lamberto Bava podejmuje temat jednostki ograniczonej własnymi lękami, podświadomymi obawami często mającymi źródło w doświadczeniach okresu dorastania. Dramatyczne wydarzenia towarzyszące filmowym postaciom pełnią zadania zbliżone do terapeutycznych. Reżyser, rzucając bohaterom kolejne wyzwania sprawia, że przezwyciężają słabości i pokonują krępujące je bariery. Postacie, początkowo niespokojne i przerażone, wraz z rozwojem fabuły zaczynają coraz bardziej wierzyć we własne możliwości. Akceptować siebie jako jednostki mające odwagę rzucić wyzwanie otaczającej je rzeczywistości.

La casa dell'orco
Oczywiście, patrząc na La casa dell'orco przez pryzmat obecności podobnych motywów także w wielu innych filmach, trudno mówić o jakiejkolwiek oryginalności scenariusza. Walka dorosłej jednostki ze "strachami dzieciństwa" była i jest poruszana niemalże na wszystkich polach kultury. Czynnikiem wyróżniającym obraz włoskiego reżysera na tle innych jemu podobnych jest siła z jaką główny motyw filmu został wyeksponowany oraz bardzo wyrazista prezentacja relacji łączących bohatera ze wspomnianymi "strachami". Postać pierwszoplanowa to autorka powieści grozy, od wielu lat nękana przez koszmary z dzieciństwa. Początkowo, zgodnie z prawami rządzącymi dziecięcą wyobraźnią, koszmar przyjmuje formę ogromnego humanoidalnego Potwora pożerającego bezbronne, małe dziewczynki. Wraz z upływem lat koszmar ewoluuje – miejsce „dziewczynek” zajmują kobiety, natomiast "akt pożerania" zostaje zastąpiony "aktem seksualnym". Scena finałowa to nic innego, jak konfrontacja filmowego Dobra (piękna, niewinna kobieta) i Zła (odrażający, plugawy Potwór). Idealnym podsumowaniem głównej myśli filmu (przewagi jednostki nad własnymi lękami) jest moment, w którym pokonany Potwór dosłownie znika sprzed oczu bohaterów, tak jak gdyby nigdy nie istniał i był jedynie wytworem wybujałej wyobraźni.

Ilustracja Waltera Crane'a do baśni Piękna i Bestia

Film, choć kipi tandetnością kina niskobudżetowego, wychodzi obronną ręką w kwestiach najistotniejszych, tych dotyczących efektywnego konstruowania wciągającej fabuły. Reżyser, działając zarówno w ramach konwencji charakterystycznej dla gotyckiego kina grozy (wiekowe posiadłości pełne sekretnych przejść, zaniedbane piwnice, nieprzerwana i nastrojowa muzyka w tle), jak również zahaczając o elementy typowe dla baśni (folklorowe pochodzenie potwora, odwieczna walka Dobra ze Złem, obecność dziwnych wierzeń ludowych, np. w magiczną moc orchidei) sprawił, że La casa dell'orco ogląda się przyjemnie i bez nadmiernego znudzenia. Dodatkowo, obserwując zachowania Potwora, jego ponadczasowe – mające podłoże erotyczne – zainteresowanie bohaterką, jak i zaprezentowaną u niego wrażliwość na rzeczy piękne (ciało dojrzałej kobiety, rozkwitające orchidee) odnosiłem wrażenie, że oto mam do czynienia z niecodzienną i makabryczną interpretacją francuskiej baśni ludowej o Pięknej i Bestii.

Orchidea

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz