16 lutego 2014

Nowi wrogowie, nowe wyzwania

o Wektorze Pierwszym Roberta Salvatore

Wracając do historii o rycerzach Jedi, zwłaszcza tych chronologicznie oddalonych od lucasowego pierwowzoru, zawsze jestem pełen obaw. Nie tyle o ich literacką wartość; tą już dawno zaklasyfikowałem jako typową dla tekstów o charakterze czysto rozrywkowym. Ilekroć sięgam po opowieść usytuowaną w ramach gwiezdnego uniwersum ale odbiegającą od filmowych epizodów zastanawiam się, na ile owa historia jest spójna z wizją George’a Lucasa a na ile żyje własnym życiem.

Pierwsze wydanie
Wektora Pierwszego 1999
Wektor Pierwszy to debiut Roberta Salvatore w świecie wykreowanym przez George’a Lucasa. Jak sobie poradził? Choć należę do długoletnich antyfanów autora (winę za taki stan rzeczy przypisuję przygodom mrocznego elfa Drizzta Do’Urdena) to jednak muszę przyznać, że jego "wycieczka" do świata Gwiezdnych Wojen okazała się niezwykle owocna. A wszystko przez swoisty powiew świeżości i odcięcie się autora od opowieści, w których Nowa Republika po raz kolejny musi stawiać wyzwanie resztkom Imperium. Robert Salvatore zaryzykował. Po piętnastu latach jego książka nadal jest przedmiotem wielu podziałów wśród miłośników lucasowego uniwersum. Osobiście uważam, że wykreowanie przez niego nowej rasy, rasy dalece odmiennej od wszystkich dotychczasowych, plus uśmiercenie jednego z pierwszoplanowych bohaterów było dla świata Gwiezdnych Wojen zabiegiem wręcz zbawiennym. Cykl zapoczątkowany przez Salvatore udowadnia, że Star Wars to coś więcej, niż nieustanna walka Jedi z Sithami.

Wariacja na temat wyglądu
przedstawiciela rasy Yuuzhan Yong
Bohaterami Wektora Pierwszego są Yuuzhanie. Oczywiście nie brakuje postaci tradycyjnych - koniec końców ktoś musi bronić tej nieszczęsnej galaktyki - ale to głównie na przedstawicielach nowej rasy skupia się uwaga autora. Kim są tajemniczy najeźdźcy? Cóż, szerszą wiedzę o nich (o ich historii, hierarchii społecznej, taktyce wojennej) zdobywamy wraz z poznawaniem kolejnych historii z Nowej Ery Jedi. Dla powieści Salvatore ważne są de facto, tylko dwie sprawy. Po pierwsze, Yuuzhanie gardzą wszelkimi maszynami, czego konsekwencją jest ich wysoki poziom zaawansowania w różnych dziedzinach biotechnologii. Druga kwestia - spędzająca sen z powiek Lukowi Skywalkerowi - dotyczy braku możliwości wyczuwania Yuuzhan w obrębie Mocy. Mocne podkreślenie obu tych zagadnień każe podejrzewać, iż autorowi bardzo zależało aby były to "stałe, niezmienne" rasy Yuuzhan Yong. Co więcej, owe różnice kulturowe i duchowe zostały przedstawione jako siła, przeciw której Nowa Republika jest praktycznie bezradna.

Wektor Pierwszy, z racji swojego literackiego rodowodu, jest przez wielu czytelników kojarzony z przeciętnej jakości literaturą przygodową. I słusznie. Robert Salvatore przyzwyczaił nas do historii lekkich, szybkich i przyjemnych. Historia pierwszego kontaktu Yuuzhan z mieszkańcami galaktyki chronionej przez Skywalkerów i spółkę obfituje w szybką akcję; fabułę przepełniają "dramatyczne" i "nieprzewidywalne" zwroty. Mimo wszystkich tych minusów oceniam powieść bardzo dobrze. Zanim sięgnąłem po książkę Salvatore usłyszałem o niej chyba wszystkie możliwe opinie. Wielokrotnie przeczytałem, że Wektor Pierwszy zmienił oblicze galaktyki i w dużej mierze jest to prawda. Pojawienie się Yuuzhan zapoczątkowało pewną ewolucję gwiezdnego uniwersum. Jedi poznali wrogów równie przerażających co Sithowie, Nowa Republika zweryfikowała swój stosunek do dawnych imperialnych wrogów, a pierwszoplanowi bohaterowie zostali w końcu wyjęci spod ochronnego parasola.