25 listopada 2016

"Zagubione duchy" Mary Wilkins Freeman

Chcąc odetchnąć po grotesce zaserwowanej przez Bierce’a sięgnąłem po teksty Mary Wilkins Freeman, pisarki będącej w moim wyobrażeniu stylistycznym przeciwieństwem autora zbioru Nadprzyrodzone. Skąd taki wybór? Choć daleki jestem od oceniania książek po okładce, właśnie ona przykuła moją uwagę. Twarz krzyczącej dziewczyny zasłaniana kościotrupią dłonią dawała nadzieję na opowiadania grozy bardziej wyraziste pod względem atmosfery typowej dla klasycznego horroru.

„Dla każdej zdrowej na umyśle osoby jest granica, poza którą zaprzeczanie sobie musi ustać.”

Pamiętacie legendarną angielską herbatkę z początków dziewiętnastego wieku? To na niej przedstawiono światu Frankensteina, postać wampira wyniesiono na salony, a ludowe bajania nabrały sprecyzowanych kształtów. Powstałe wówczas historie, choć zaczerpnięte z tradycji oralnej, na tyle silnie tchnęły świeżością, że zdołały swoich bohaterów na stałe zapisać w kulturze, nie tylko literackiej. Wspominając tamto wydarzenie, wyobrażam sobie Mary Wilkins Freeman siedzącą razem z uczestnikami tego sławnego spotkania, chroniącą się przez rzęsistym deszczem w cieple kominka i snującą swoje opowieści o duchach. Zagubione duchy to w przeważającej części zbiór opowiadań idealnie wpisujących się w konwencję typową dla historii niesamowitych z przełomu dziewiętnastego i dwudziestego wieku, a nawet tych wcześniejszych. Nie odnajdziemy w nich makabrycznych opisów ani wielu przykładów czarnego humoru. Zamiast tego odbędziemy sentymentalną podróż do czasów, gdzie horror nie epatował brutalnością, lecz budował napięcie w sposób delikatny, bazując w dużej mierze na wyobraźni czytelników.
Read More >>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz