17 października 2016

"Dream of a Rarebit Fiend" Edwin S. Porter, Wallace McCutcheon

Komiks Winsora McCaya
(więcej tutaj)
Dream of a Rarebit Fiend stanowi jeden z pierwszych przykładów zaadaptowania historii komiksowej na potrzeby filmu. Za scenariusz posłużyła krótka obrazkowa historyjka autorstwa Winsora McCaya, amerykańskiego twórcy komiksów (Little Nemo 1905-1927) oraz pioniera animacji (Gertie the Dinosaur 1914), a reżyserii podjęli się Edwin Stanton Porter (The Great Train Robbery 1903) oraz Wallace McCutcheon.

Bohaterem filmu jest mężczyzna nie stroniący od alkoholu, czyli... pijak. Poznajemy go w restauracji, gdy łapczywie i mało kulturalnie zajada się "welsh rarebit", tj. potrawą z topionego sera, odpowiednio przyprawioną i zmieszaną z mlekiem. Widzimy, jak w trakcie posiłku wyraźnie przesadza z procentowymi i tylko procentowymi (zwykłą wodę wypluwa) trunkami, co oczywiście będzie bezpośrednią przyczyną jego fantazyjnych przygód. Właściwą akcję inicjuje wyjście postaci ze wspomnianej restauracji i jej powrót do mieszkania. Wtedy właśnie, twórcy filmu zaczynają kolejno prezentować najważniejsze skutki nadużywania napojów wyskokowych.


Edwin Porter i Wallace McCutcheon pracując nad filmem sięgali po dokonania innych reżyserów, chociażby Georgesa Méliès. Kręcąc Dream of a Rarebit Fiend korzystali między innymi z takich technik, jak podwójna ekspozycja (kołysząca się latarnia) czy animacja poklatkowa (przesuwające się meble). Wśród zaobserwowanych scen duże wrażenie zrobił na mnie moment, w którym łóżko ze śpiącym mężczyzną zaczęło unosić się, następnie podskakiwać i wirować; od razu ujrzałem Regan MacNeil i jej wyczyny (Egzorcysta Williama Friedkina 1973). Również końcówka filmu, łóżko lecące nad budynkami, mocno zapada w pamięć.

Kac atakujący głowę

Jednak Dream of a Rarebit Fiend to nie tylko zlepek zabawnych sytuacji z alkoholikiem w środku. Zapominając na chwilę o humorystycznym wydźwięku tej blisko ośmiominutowej produkcji, można ją odebrać jako przestrogę dla osób przesadzających z alkoholem. Nie bez powodu skutki szalonych libacji połączonych najczęściej z niepohamowanym obżarstwem, np. potworny kac przedstawiony pod postacią małych złośliwych istot nakłuwających głowę, problemy żołądkowe czy "policyjne przestrogi", zostały zaprezentowane tak bardzo sugestywnie.

12 października 2016

Ambrose Bierce "Nadprzyrodzone"

Kilka lat temu miałem przyjemność recenzować zbiór opowiadań Czy to się mogło zdarzyć? będący – w moim przekonaniu – kwintesencją stylu Ambrose Bierce’a. Historie w nim zawarte nie tylko stanowiły znakomity przykład literatury niesamowitej, ale także dzięki specyficznej prezentacji zarówno zjawisk nadprzyrodzonych jak i okropności dnia codziennego, na długi czas stały się wyznacznikiem jakości, podług którego dobierałem kolejnych autorów wspomnianego gatunku. Bierce zbiorem Czy to się mogło zdarzyć? zdobył moje zaufanie i sprawił, że z niecierpliwością czekałem na kolejne publikacje jego tekstów.